niedziela, 23 października 2016

Nowy król polskiego kryminału? Bartosz Szczygielski i jego debiut powieściowy - "Aorta" !

"Aorta” to debiut powieściowy Bartosza Szczygielskiego. Debiut i od razu kryminał doskonały, a jak tak dalej pójdzie to Pan Miłoszewski może się bać o swój tron polskiego króla tego gatunku (Panie Zygmuncie proszę wybaczyć, a najlepiej przeczytać książkę Bartka). „Aorta” ma zdecydowanie wszystko co powinien mieć dobry kryminał – wyrazisty i niepokorny główny bohater, wciągająca fabuła, nieoczekiwane zwroty akcji i to co lubimy najbardziej, czyli zaskakujące zakończenie. Na luksusowym osiedlu w pozornie spokojnym Pruszkowie zostaje znalezione ciało brutalnie zamordowanej kobiety. Na miejscu tragedii zostaje znaleziony również roześmiany mały chłopiec, cały umazany krwią ofiary i bawiący się jej wyłupionym przez mordercę okiem... Sprawa zostaje przydzielona oddelegowanemu ze stołecznej policji komisarzowi Gabrielowi Bysiowi, znajdującemu się na zawodowym zakręcie. W morderstwo zamieszani mogą być członkowie dawnej pruszkowskiej mafii, a ofiarą jest prawdopodobnie prostytutka. To wszystko nie wróży najlepiej rozwiązaniu zagadki kryminalnej…
Świetne opisy pracy policji, odkrywanie jej mroków i tajemnic – takiej jaka jest naprawdę, żmudne śledztwo, brak konkretnych poszlak, nieoficjalne przesłuchania i przełożeni, którym zależy głównie na wynikach. Mafia, polityka, prostytutki i Pruszków reaktywacja. Autor ma niezwykły zmysł obserwacji rzeczywistości i przenoszenia tego na papier. Dodatkowym atutem i świeżością są ciekawe i przewrotne płynne przejścia pomiędzy scenami w książce. „Aorta” trzyma w napięciu do ostatnich stron, a w ciągu dnia, kiedy nie możemy jej akurat czytać (praca, sprzątanie i inne nudne sprawy) to nie możemy przestać o niej myśleć i doczekać się kiedy znowu będziemy mogli kontynuować rozwiązywanie zagadki wspólnie z komisarzem Bysiem.
Książka jest tak autentyczna, że opisana historia mogłaby się wydarzyć naprawdę, co tym bardziej przyprawia nas o dreszcze. Bardzo polecam wszystkim miłośnikom mocnych kryminałów. Nie czekajcie tylko biegnijcie do księgarni! PS. Nieprzypadkowo Szczygielski jest na zdjęciu usytuowany zaraz obok mojego ukochanego Nesbo i mam nadzieję, że książka będzie miała swoją kontynuację przynajmniej tworząc trylogię.

*Za przesłanie mi egzemplarza recenzenckiego serdecznie dziękuję autorowi książki - Bartoszowi Szczygielskiemu

Powrót Damskiego Fryzjera, czyli "Tajemnica zaginionej ślicznotki" Eduardo Mendoza

"Tajemnica zaginionej ślicznotki". Damski Fryzjer znany nam z poprzednich części serii Mendozy wraca w wielkim stylu. Za namową komisarza Floresa siedzi w sanatorium i udaje wariata. Tajni agenci wyciągają go z tego miejsca i powierzają mu sekretną misję szukania zaginionego psa, by następnie oskarżyć go i wplątać w morderstwo modelki - Olgi Baxter. Damski Fryzjer wymyka się tajniakom i by uniknąc więzienia postanawia sam rozwiązać zagadkę tajemniczej zbrodni. Jego dzielnym niczym Watson współpracownikiem zostaje ekscentryczny transwestyta, panna Westinghouse. 
Czy to zabójstwo pozbawione motywu? Zbrodnia w afekcie? Czy może spisek zakrojony na wielką skalę? Czy cała historia ma związek z podziemną organizacją z lat sześćdziesiątych walczącą z franksistowską dyktaturą? Kiedy zagadka wydaje się rozwiązana, Damski Fryzjer trafia na nowe tropy i pojawiają się kolejne komplikacje... "Tajemnica zaginionej ślicznotki" to przesiąknięta absurdem historia detektywistyczna. Wartka i niespodziewanie zmieniająca się akcja. Przypadkowe i irracjonalne sploty zdarzeń. Przezabawne dialogi i niedorzeczne historie. U Mendozy jak zwykle jest przekomicznie, abstrakcyjnie i groteskowo. Genialny pastisz kryminału. Uwielbiam to ! Uwaga - będziecie płakać ze śmiechu.


*Za przesłanie mi egzemplarza recenzenckiego serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak.




wtorek, 16 sierpnia 2016

"Przeprawa. Moja podróż do pękniętego serca Syrii" Samar Yazbek


Trudno mi jest pisać o tej książce. Jestem totalnie wstrząśnięta. Mamy XXI wiek, a w Syrii jest w tej chwili średniowiecze. Nikt tak dobitnie nie mógł opisać sytuacji w tym miejscu, jak osoba która była tam obecna i widziała to na własne oczy. Autorka tego reportażu, Samar Yazbek ścigana przez wywiad wojskowy za udział w pokojowych demonstracjach na początku rewolucji w Syrii, ucieka w 2011 roku na wygnanie do Francji. Serce i silne marzenie o demokracjii i wolności, ciągnęło ją z powrotem do ojczyzny. Czuła się w obowiązku opisania całemu światu tej okrutnej i bezsensownej wojny. Wraca do Syrii trzykrotnie w latach 2012-2013. Rozmawia z rewolucjonistami, bojownikami religijnymi i zwykłymi niewinnymi ludźmi,  którzy musieli bądź chcieli pozostać w swoim państwie. Staje oko w oko z ISIS i innymi fundamentalistami. Opisuje rozmowy z nimi. Dodatkowo jest zaangażowana w tworzenie na terenach wojennych centrów dla kobiet oraz uczestniczy w zapewnianiu tymczasowej edukacji dzieci w szkole na kółkach „Karama Bus”. W książce przewija się również postać polskiego reportera - Marcina Sudera - dobrego znajomego Samar. Marcin został na jej oczach porwany przez ISIS.

Rewolucja w kraju była głosem sprzeciwu przeciwko autorytarnym rządom rodziny Al-Asadów, sprawujących władze od 1970 roku. Na fali protestów opozycjonistów i rewolucjonistów, na syryjską scenę wkroczyli również bojownicy, głównie religijni - niektórzy związani z Państwem tzw. Islamskim. Oczywiście stawiali sobie oni totalnie inne cele niż antyrządowa prodemokratyczna opozycja. Rewolucja przerodziła się w wielką, brutalną wojnę, w tej chwili określaną jako wojna religijna. Niestety cierpią na tym głównie cywile, którzy bez powodu są mordowani przez reżim Al-Asada i grupy bojownicze. Przez całkowite odcięcie dostaw żywności do niektórych miejsc w Syrii, cywile umierają z głodu. Żołnierze Asada zabierają matkom nastoletnich synów i oddają ich martwych. Bojownicy gwałcą ich córki. Więzienie, tortury, palenie żywcem, snajperskie polowania na cywilów... Niszczenie dzieł kultury, sztuki i dziedzictwa. Burzenie  i wymazywanie śladów kolejnych cywilizacji, które rozwijały się w Syrii od epoki kamienia łupanego – dla fundamentalistów cywilizacja rozpoczęła się przecież dopiero z nastaniem islamu. Jakiekolwiek próby znalezienia kompromisu i zakończenia tej wojny domowej skazane są w tej chwili na niepowodzenie. 

Samar opowiada nam również historię ludzi, którzy marzą o Syrii, w której jedynym wyznaniem jest wolność i demokracja. Niewinni cywile na co dzień stykają się tam ze śmiercią, a ataki bomb beczkowych i kasetowych (produkowanych przez Polską firmę!!!) są na „porządku dziennym”. Każdy przeciwnik przyjmowania do Europy uchodźców powinien przeczytać tę książkę. Syryjczycy to ludzie tacy jak my. W większości bardzo dobrze wykształceni, sytuowani i zamożni. Ciągle słyszę głosy, że powinni walczyć o swoje Państwo, a nie tchórzyć i uciekać. Bardzo duża część Syryjczyków walczy, ale niestety to nie jest normalna wojna. W tej chwili w tej walce nie ma dwóch stron, w której jedna jest dobra, a druga zła. Tych stron jest kilka - złych i jeszcze bardziej złych. Dodatkowo zbyt wiele krajów pociąga w tej walce za sznurki (USA, Turca, Arabia Saudyjska, Europa), oczywiście każdy w swoją stronę… Syryjczycy przekraczając granicę syryjsko-turecką naprawdę uciekają przed śmiercią i naszym moralnym, ludzkim obowiązkiem jest im pomóc. W przeciwną stronę – do Syrii – ciągle zmierza tłum bojowników pod pretekstem obrony islamu, idących na spotkanie ze śmiercią, która jest dla nich mostem wiodącym do wieczności w rzekomym raju.


Kraj z gliny, krwi i ognia. Syria właściwie przestała już istnieć i już nigdy nie będzie taka jak kiedyś. I nie chodzi tu tylko o zrównanie jej z ziemią. Chodzi również o to, w jak dużym stopniu z dnia na dzień zanika tożsamość narodowa Syryjczyków. Zostali wplątani w walkę nie na swoje życzenie. A jedynym zwycięzcą w Syrii jest śmierć. 

poniedziałek, 25 lipca 2016

Biografia najsłynniejszych i najbardziej pożądanych perfum świata. CHANEL N°5

"Sekretne życie CHANEL N°5. Pierwsza biografia najsłynniejszych perfum świata" autorstwa Tilar J. Mazzeo

Na rynku znajdziemy wiele różnorodnych biografii - od gwiazd kina, przez biografie postaci historycznych i pisarzy, po projektantów mody. Coraz częściej pojawiają się biografie znanych miast, zjawisk, biografia brudu, czystości, urody, biografie samochodów czy ostatnio bardzo modne biografie sportowców. Pierwszy raz jednak usłyszałam o biografii perfum, a skoro perfumy to żaden zapach nie przebije prawie 100-letniej historii CHANEL N°5. 
Niezaprzeczalnym faktem jest to, że "piątka" jest ikoną, zapachem kultowym i jednym z najsłynniejszych produktów luksusowych wszech czasów. Jedni ją kochają inni nienawidzą, ale wszyscy znają ten niezwykły zapach lub przynajmniej o nim słyszeli. Mi kojarzy się z czymś kosztownym, wyrafinowanym, zmysłowym, z brakiem umiaru i przepychem oraz z czymś absolutnie wykwintnym i wystawnym. Idealnie pasuje do kobiet dojrzałych, pewnych siebie, silnych i oczywiście seksownych. Sama od lat używam innego, o wiele młodszego zapachu sygnowanego nazwiskiem Coco Chanel - Mademoiselle. Do "Piątki" chyba jeszcze nie dorosłam, zapach zbyt mnie przytłacza, ale przeczytanie tej książki utwierdziło mnie w przekonaniu, że są to perfumy wyjątkowe, jedyne w swoim rodzaju i warte swojej osobnej biografii.

Trudno uwierzyć, że zapach luksusu narodził się pośród nędzy sierocińca, w którym dzieciństwo spędziła Gabrielle "Coco" Chanel. To tam Coco zaszczepiła w sobie obsesję czystości i minimalizmu, co potem  przełożyło się również na jej projekty modowe. To tam nauczyła się szyć, a architektura, z którą się w tym miejscu stykała, nauczyła ją wielbić minimalizm, geometrię, proste linie i surowe kontrasty. To również tam nauczyła się zapachów. W Aubazine pachniało bielizną gotowaną z dodatkiem suszonych irysów oraz mydłem i czystością. W sierocińcu poznała też magię, piękno i symbolikę liczby pięć, która potem stała się jej fetyszem i talizmanem.

W książce dowiemy się jaki silny związek z CHANEL N°5 miała carska Rosja. Co wspólnego z najsłynniejszym zapachem na świecie ma zapach... potu, rozgrzanych ciał i czystej pościeli? Czy to właśnie Coco była pierwszą kreatorką mody, która sygnowała swoim nazwiskiem zapach. Kto tak naprawdę był twórcą tych zmysłowych perfum? Dowiemy się jak to się stało, że pomimo braku wielkich kampanii reklamowych czy chwytów marketingowych CHANEL N°5 były i są nadal najbardziej pożądanym zapachem na świecie. Wieść o niesamowitych perfumach roznosiła się w latach międzywojennych, wyłącznie pocztą pantoflową. Zaraz po stworzeniu receptury Coco będąc w restauracji, ukradkiem spryskała nimi powietrze i to właśnie wtedy paryska elita po raz pierwszy poczuła odurzającą woń "Piątki" i zakochali się w niej od pierwszego powonienia. Kupowali je naziści podczas okupowania Paryża, a po wyzwoleniu miasta to amerykańscy żołnierze czekali w długich kolejkach, żeby kupić upragnione perfumy dla swoich żon i narzeczonych czekających na nich za oceanem. Kochała je Marilyn Monroe czy Catherine Denevue, a Andy Warhol uwiecznił ją w swojej pracy jako ikonę. Przykładem niesamowitej siły popularności tych perfum na całym świecie, jest również wizyta amerykańskiego prezydenta Harry'ego Truman'a, który zaraz po drugiej wojnie światowej pisał do swojej żony z Paczdamu, że "kupił jej wiele ładnych pamiątek - ale przykro mu, bo nie znalazł nigdzie buteleczki CHANEL N°5". W książce poznamy też prawdę na temat porzucenia przez Coco swojego zapachu, znienawidzenie go, a potem ponowną walkę o pełne prawo do jej zapachowego dzieła. 

 
Powonienie było zawsze najczulszym zmysłem Gabrielle. Połączenie czystego jak łza ascetyzmu rodem z sierocińca Aubazine i kuszącego bogactwa piżma i jaśminu, zawładnęło zapachowym światem i po dziś dzień jest najlepiej sprzedającymi się perfumami. Biografia CHANEL N°5, podobnie jak w biografia samej Coco była niejasna, zagmatwana i pełna tajemnic. W historii "Piątki" kryje się sekret, którego pewnie nigdy nie będzie nam dane do końca poznać. Tilar J Mazzeo próbuje odkryć wszystkie tajemnice legendarnych perfum, przedstawia nam różne wersje wydarzeń, zaznaczając, które wydają się najbardziej prawdopodobne oraz dementuje wszystkie plotki i mity na temat tego kultowego zapachu.
Bardzo dziękuję Wydawnictwu Znak, za podarowanie mi tej niezwykłej biografii - trafiliście idealnie w mój gust!  Bardzo bardzo polecam tę niezwykle interesującą i wciągającą książkę. Idealny prezent dla kobiety, w każdym wieku!




niedziela, 17 lipca 2016

Wspaniały "Neuland" Eshkol Nevo

"Neuland" Eshkol Nevo - cudowna żydowska książka. Historia o miłości, stracie, tęsknocie i rodzinie. Powieść drogi dwójki obcych sobie osób, które spotykają się na końcu świata, w przełomowych dla siebie momentach. Wspólnie wyruszają w podróż po Ameryce Południowej i w podróż wspomnień.

Dori - izraelski nauczyciel historii, ojciec kilkuletniego Nety i nie do końca spełniony mąż Roni, przepięknej kobiety wychowanej w kibucu. Wyrusza w podróż do Ameryki Południowej w poszukiwaniu swojego ojca, który wyjechał tam po śmierci swojej ukochanej żony i w pewnym momencie słuch o nim zaginął...
Inbar - młoda dziennikarka wyrusza do Berlina do swojej matki, odbudować więzy rodzinne. Po wizycie w Niemczech zamiast wrócić do Izraela do swojego narzeczonego, na lotnisku wsiada do pierwszego lepszego samolotu. Ląduje w Peru, początkowo podróżując samotnie po kraju, pewnego dnia pojawia się w schronisku, w którym spotyka Doriego.





Pod wpływem dziwnego impulsu przyłącza się do  poszukiwań jego ojca. Bardzo szybko nawiązuje się pomiędzy nimi nić porozumienia oraz silna i zakazana chemia. Dodatkowo okazuje się, że łączy ich nie tylko uczucie, ale również przepiękna historia miłosna ich przodków. W tle powieście przewija się jeszcze cudowna legenda o Żydzie Wiecznym Tułaczu.







 
Książka totalna, znakomicie skonstruowana, wielopoziomowa, absolutnie piękna, brutalnie prawdziwa, poruszająca i wzruszająca. W dodatku żydowska, a ostatnio bardzo interesuje mnie temat Izraela i Judaizmu i chętnie sięgam po książki z tym związane (jeśli macie coś interesującego do polecenia, dawajcie znać!). Bardzo bardzo wszystkim polecam. #marikareads #marikasbooks

piątek, 24 czerwca 2016

"Miasto gniewu" - dziki zachód z wyasfaltowanymi ulicami

"Miasto gniewu" Ryan Gattis
29 kwietnia 1992 ława przysięgłych uniewinniła czterech białych policjantów oskarżonych o pobicie czarnoskórego taksówkarza Rodneya Kinga, który opierał się podczas aresztowania. Do mediów trafiło nagranie pokazujące Kinga brutalnie bitego przez policjantów. Los Angeles zawrzało. W mieście rozpoczynają się największe i najbrutalniejsze zamieszki jakie miały miejsce na terenie USA w XX wieku. Tak, to historia prawdziwa... 



Niektórzy z Was mogą pamiętać te wstrząsające wydarzenia relacjonowane na cały świat. Zamieszki trwały 6 dni, miasto pogrążone w bezprawiu - skutkiem 53 ofiary śmiertelne, prawie 3000 rannych i zrujnowane ulice Los Angeles.
I właśnie o tych sześciu dniach jest ta książka. Ale nie jest to reportaż, Gattis dopowiada nam historię tych koszmarnych dni. Autor oddaje głos 17 fikcyjnym osobom, które z własnej perspektywy opowiadają historię sześciu dni bez prawa i porządku, kiedy policja odwraca oczy. Miasto przenoszące się w kawałkach do nieba. Gangsterzy się mordują i wymierzają sobie nawzajem sprawiedliwość, wandale podpalają kolejne budynki, złodzieje okradają sklepy. Los Angeles 1992 roku to miasto zamieszkane przez ponad 3,5 miliona ludzi, których pilnuje prawie 8 tysięcy policjantów i szeryfów, a do tej matematycznej statystyki należy dopisać jeszcze 102 tysiące czynnych gangsterów...
Książka wstrząsająca, brutalna, krwawa, pełna przemocy, ale chwilami też wzruszająca i przede wszystkim poruszająca. Bardzo bardzo polecam. 


"To był dziki zachód z wyasfaltowanymi ulicami.

sobota, 28 maja 2016

Oczy niebieskie życie królewskie, oczy czarne życie marne, czyli Święto Trąbek Marty Masady





"A Ty, Zosiu, co byś chciała dostać na Boże Narodzenie od Świętego Mikołaja? - jak każdego z klasy zapytała mnie demoniczna katechetka w roku, w którym miałam przystąpić do pierwszej komunii.
- Ja? Ja bym chciała zostać Żydówką, proszę pani - odpowiedziałam bez wahania, wywołując zamieszanie (...).
Nic dziwnego. Za sprawą opowieści Stanisława już jako kilkulatka sądziłam, że Żydzi to jacyś mędrcy, czarodzieje, superbohaterowie obdarzeni wieloma talentami, którzy polegli w starciu z niszczycielską siłą zła."

Tytuł powinien chyba brzmieć "Jak nie chciałam być gojką" - zaraz dowiecie się dlaczego.

Narratorką i bohaterką książki jest teatrolożka Zula (Zofia) Pogorzelska. W dzieciństwie straciła mamę i babcię więc jej wychowaniem zajął się dziadek Stanisław - były więzień obozu koncentracyjnego. Chowana przez doświadczonego bardziej śmiercią niż życiem dziadka nie była zwyczajną dziewczynką bawiącą się lalkami w dom. Zamiast zabawek dostawała dzieła zebrane Platona, a lalkę barbie od razu ogoliła na łyso i zamiast w dom, bawiła się w obóz...

środa, 18 maja 2016

"Serce umiera ostatnie" Margaret Atwood




Całkiem niedawno na rynku pojawiła się nowa książka Margaret Atwood "Serce umiera ostatnie". Dotychczas nie czytałam powieści tej autorki, ale podpatrzyłam ją na profilu facebookowym Pauliny Młynarskiej, która tę książkę bardzo polecała, a że Paulinę bardzo lubię i mamy podobne poglądy na życie, książka błyskawicznie znalazła się w moim koszyku na Bonito. 

Recesja dotyka Stany Zjednoczone. Cały system rozpadł się na kawałki, miliony dolarów wyparowały z firm, bańka mydlana pękła, a niegdysiejsza klasa średnia wylądowała na ulicy. Jednymi z nich jest małżeństwo Stan i Charmaine, którzy musieli wyprowadzić się ze swojego wymarzonego domu i zamieszkali w samochodzie.
Pewnego dnia pojawia się jednak oferta nie do odrzucenia - bliźniacze miasto Consilience-Pozytron.

niedziela, 15 maja 2016

Wiara, która zabija


Dziś chciałam Wam polecić genialną książkę Jona Krakauera "Pod sztandarem nieba. Wiara, która zabija" z mojej ulubionej serii amerykańskiej Wydawnictwa Czarnego. Książka Krakauera to reportaż o wierze Mormońskiej i jej fundamentalnych odłamach.  Ameryka boi się islamu, a pod swoimi skrzydłami, pod sztandarem nieba, ma silną brutalną sektę – tak sektę, bo inaczej fundamentalnego mormonizmu nazwać nie można. 
Ciemne aspekty wiary bardzo często są ignorowane bądź negowane. Nie istnieje jednak potężniejsza od religii siła, która motywowałaby do czynienia zła (tak to nie pomyłka). 
Jednak, kiedy mówimy o przemocy na tle religijnym, od razu nasuwa nam się myśl o islamskim fundamentalizmie – w dzisiejszych czasach to nic dziwnego. Ale należy pamiętać, że najokrutniejszych zbrodni w imię Boże (jakkolwiek Bóg jest nazywany) dopuszczali się ludzie wszystkich wyznań, odkąd tylko pojawiła się wiara na świecie. Historia zna mnóstwo chrześcijan, żydów, hindusów, buddystów, a nawet rodowitych Amerykanów, którzy w imię Boga usprawiedliwiali barbarzyństwo. Oczywiście to w świętych księgach znajdowali wezwanie do mordowania niewiernych. Przemocy na tle religijnym nie wymyślił Osama Bin Laden i wraz z jego śmiercią ona nie zniknęła. Pamiętajmy też, że fanatyzm znajduje różne wcielenia – zawsze znajdzie się garstka ludzi skłonnych poświęcić się z bezwzględnym oddaniem i obsesyjną pasją, nie tylko wśród wspólnot religijnych. 


czwartek, 12 maja 2016

Books news !!

Znowu zgrzeszyłam. Książkowa ćpunka !!! Tylko zobaczyłam promocję na Bonito.pl i nie mogłam się oprzeć, musiałam coś kupić. Na szczęście ograniczyłam się tylko do trzech pozycji, choć w koszyku początkowo było ich 8... [ Marika, do rzeczy !!! ] Co kupiłam? Poniżej znajdziecie odpowiedź, a w dalszej części posta krótkie opisy moich nowości. Jak widać podeszłam do sprawy dość feministycznie - autorami same kobiety. Wybaczcie mi Panowie, nie zrobiłam tego celowo. 

niedziela, 8 maja 2016

Plan naprawczy szafy, czyli "Elementarz stylu" Kasi Tusk





Po skończeniu smutnego i wzruszającego wyciskacza łez - "Małe życie" Hanyi Yanagihary, musiałam chwilowo odpocząć od skrajnych emocji i zrelaksować się przy czymś lekkim i przyjemnym - padło na "Elementarz stylu" Kasi Tusk.
Dziewczyny serdecznie Wam polecam tę pozycję, jeśli ciągle jesteście na etapie poszukiwania własnego stylu, jesli codziennie stoicie przed pełną szafą i o dziwo nigdy nie macie w co się ubrać. Wasza wystrzałowa bluzka, na która wydałyście fortunę nie pasuje do żadnych spodni, macie tshirty we wszystkich kolorach tęczy, ale próżno szukać klasycznego białego, dobrze skrojonego egzemplarza...


Z instagrama na bloga...

Tak, stało się to do czego od dawna namawiali mnie wszyscy - założyłam bloga!!! Od kilku miesięcy na dobre wkręciłam się w prowadzenie mojego profilu na instagramie (https://www.instagram.com/marika_reads/ ). Zamieszczam tam zdjęcia książek i moje krótkie opinie na ich temat. Czasami pojawiają się również smaczki modowo-kosmetyczne, ale jest ich zdecydowanie mniej niż tych bookowych :)

Ku mojemu zaskoczeniu profil dość szybko się rozwinął i stuknął mi tysiąc obserwujących, co sprawiło mi ogromną radość i bardzo mnie podbudowało. Jakiś czas temu obiecałam sobie, że jeśli jakimś cudem tyle, w większości obcych mi osób zainteresuje się moim książkoholizmem, to wezmę się do roboty i zacznę prowadzić bloga. Więc jestem i mam nadzieję pozostanę tu na długo :)